Hovd- Tashanta
Z Ałtaju dojechaliśmy do Hovd, Padre zatoki chwyciły więc kimamy na bogato w hotelu Chłop sobie wypocznie i jutro walimy na granice do Tashanty!!! Znowu szuterki, znowu pyrkanie 30km/h, czasami jadę i się zastanawiam po jaką cholerę ja to robię i co ja tu w ogóle robię, czuję się czasami jak masochista.



