Misja Mongolia

Według założeń mieliśmy wstać o 6:00 tak też był nastawiony budzik!
Ja niestety budzę się 5:30, zaczynam się krzątać, pakować, zbierać graty bo wczoraj po kolacji po prostu padłem na łóżko i nie miałem już siły ani ochoty ogarniać nic więcej.
To też przy okazji oszukuję swojego towarzysza podróży że już czas wstawać ??
Ale i tak zanim się wykluł schodzi trochę, idziemy do ‚kafe’ na śniadanie za resztki rubli które zostały ze wspólnego budżetu i Padre dorzuca swoje bo ja oczywiście wydałem wszystko
co miałem. Continue Reading

Misja Mongolia

Budzę się wcześnie, nawet wyspany, gardło nie boli, głowa też, niby jest ok ale coś mnie brzuch boli. No pięknie, lecę do kibelka, tak jeszcze ze trzy razy.
Jednak i mnie dopadło, czytałem masę relacji, rozmawiałem z ludźmi, każdy mówił że zawsze był ktoś kogo dopadła biegunka heh. Dobra niema co, może to chwilówka, ale biorę stoperan 2szt. tak na zapas ??
Idę do pobliskiego kafe na śniadanie bo już na tą kiełbaso-salami-mortadele nie mam patrzenia (a może to przyczyna moich problemów bo woziłem ją 3 dni w rolce na tyle?! Niewiem.
Jest chyba przed 8 rano siedzi kilka osób biorę tace (jak w bistro) i proszę o to co zawsze, klasyka gatunku czyli jajecznica (tutaj to akurat są jajka sadzone) do tego czarna kawa ‚bez sahara’ ale zanim mówię nasypuje już babeczka cukru hehe no nic sypie drugą szklankę już bez.


Continue Reading

Misja Mongolia

Pierwszy dzień Rosji, nie wiem czemu ale przypadła mi do gustu, Bajkał jest przecudowny, ma w sobie coś niesamowitego, nie potrafię tego opisać nawet. Jakiś strasznie wrażliwy nie jestem ale tam idzie się rozpłynąć ??
Zbieramy się około 8 rano, ciężkie poranki, w zasadzie od 3 tygodni nie mieliśmy ani dnia przerwy w jeździe, co prawda były ze dwa dni że wcześniej kończyliśmy jazdę, ale nie było dnia ‚bez motocykla’ a to odbija się fizycznie i psychicznie na człowieku (po prostu się nie chce).
Pakujemy się na szybko, ubieramy się ciepło bo chłodne poranki i wieczory, w sumie Syberia, pochmurno jest.
Jedziemy tak kilkadziesiąt kilometrów ogólnie nuda ale powili wyłaniają się góry, widok piękny, im bardziej w głąb tym więcej gór, kręte drogi, w oddali szczyt w śniegu ale wokół nas zielono.

Continue Reading

Misja Mongolia

Z Ałtaju dojechaliśmy do Hovd, Padre zatoki chwyciły więc kimamy na bogato w hotelu Chłop sobie wypocznie i jutro walimy na granice do Tashanty!!!
Znowu szuterki, znowu pyrkanie 30km/h, czasami jadę i się zastanawiam po jaką cholerę ja to robię i co ja tu w ogóle robię, czuję się czasami jak masochista.
Ale jak przeglądam zdjęcia, patrzę na te wszystkie widoki i wspomina to wiem że to jest to, że jednak to lubię i że jestem tu gdzie powinienem być
Także jutro znowu się zacznie, będę klął, ale też wiem że będę za tym tęsknił.
Trochę żałuje że nie zrealizowaliśmy planu w 100% ale niestety ogranicza nas czas który mija strasznie szybko, tydzień na Mongolię to za mało,
Niemcy 3 tygodnie jeździli,my tylko ‚liznęliśmy’ ją trochę, może kiedyś wrócę po więcej, na dłużej.

Wieczór w Hovd jest ciepły, jechaliśmy do 16 także jest kupa wolnego czasu (np. na napisanie posta ?? na telefonie zajęło mi to godzinę), Padre coś przychorował więc wziął leki i położył się,ogarnąłem się i poszedłem do sklepu. Wychodzę z hotelu i słyszę ‚Hi’, ooo europejska twarz także spoko, zagaduję po angielsku i okazuje się że koleś z Australii jedzie Chiny, Mongolia, Rosja, Kazachstan i dalej na drz400. Pytam czy nie narzeka na ból czy to tyłka czy nóg? Mówi że jest ciężko ale jak drętwieje tył to jedzie na stojąco jak bolą nogi to siada i tak sobie radzi z bólami.

Continue Reading

Misja Mongolia

czyli przypadkowo usunięty wpis, postaram się jakoś odtworzyć ale może być ciężko…

Za Moron zaczął się już typowy szuter,  tu zaczyna się prawdziwa przygoda czyli około 10 dni jazdy do do granicy, 5 dni do Ałtaju i kolejne 5 dni do Tashanty i tu trzeba dodać że miała to być droga przez mękę. Rzeki, kamienie, piachy prawie że po kolana. Przynajmniej tak nas zapewniali  inny podróżnicy wracający z Mongolii.
Continue Reading

Misja Mongolia

Dni już się mieszają, z resztą dla mnie to nie istotne. Najważniejsze to jechać i chłonąć widoki.

Mongolia jest niesamowita, ogromna, piękna…
Co prawda ciężko podziwiać jest widoki jadąc szutrami ale poranna kawa o wschodzie słońca rekompensuje trud drogi. Z racji że główne drogi to szutrówki musieliśmy pozmieniać plany i kilka miejsc ominąć bo powrót miał trwać 8 dni, pytaliśmy innych podróżników Ci potwierdzali że na południu kraju jest szuter, brak asfaltów, spotkaliśmy dwóch Niemców w podróży już 6 miesięcy, szwajcara który wracał z kursu jedwabnym szlakiem, wczoraj Białorusina na drz400 fajny gość pogadaliśmy i rozjechaliśmy w przeciwnych kierunkach.

Continue Reading